Gofry z Brunostem i truskawkami.

29 maja 2016 Deser, Kolacja, Przekąska, Przez żołądek do serca, Śniadanie

Życie lubi płatać nam figle. Przez taki „figiel” (a właściwie dzięki niemu) poznałam swojego męża i wtedy myślałam, że to się nazywa pełnia szczęścia. Jednak wszystko się zmienia, kiedy po 40 tygodniach oczekiwań kładą Ci na piersi istotę ważącą trochę ponad 3 kilo. Patrzysz na nią i wiesz, że już nic nigdy nie będzie takie jak dawniej, a definicja szczęścia zupełnie się zmienia. Chociaż trudno w to uwierzyć to można być jeszcze bardziej szczęśliwym.

Dzień Matki był w tym roku wyjątkowy. Nie tylko dlatego, że zadebiutowałam w nowej roli, ale dlatego, że w jednym domu spotkały się cztery pokolenia kobiet. Kolejne dni mijają powoli, według nowego rytmu – karmienia i spania Mii, w kuchni pachnie ciepłym chlebem. Dobrze jest być w domu i cieszyć się każdą, najmniejszą chwilą.

Składniki (na 10 gofrów):

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 szklanki mleka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 – 2 łyżki drobnego cukru do wypieków
  • 1/3 szklanki oleju słonecznikowego
  • 2 jajka
  • 20 dag sera Brunost
  • 1/2 – 1 kg truskawek

Rozgrzać gofrownicę.

Wszystkie składniki (oprócz białek) miksujemy na gładką masę. Białka ubijamy na sztywną pianę i delikatnie mieszamy z ciastem. Pieczemy 3-4 minuty z każdej strony.

Następnie kroimy cienkie plastry sera Brunost i układamy truskawki.

Smacznego!

— 
Przepis na gofry pochodzi ze strony mojewypieki.pl 

Zobacz także

Chleb razowy całonocny.

13 maja 2016 Przez żołądek do serca, Wypieki

Od dziecka uwielbiałam wypieki! Magia wypieków to dla mnie cały proces – od pomysłu aż do oczekiwania, unoszącego się w domu zapachu, obserwowania piekarnika z duszą na ramieniu i pytaniem w głowie „uda się czy nie się uda”. Wypieki to przede wszystkim proces chemiczny i każdy z nas ma swoje kulinarne porażki, które czasem bez odpowiedniej wiedzy ciężko wytłumaczyć. Nieustannie wertuję książki opowiadające o wszystkich kulinarnych procesach i piekę, bo nauka wynikająca z własnych doświadczeń jest cenniejsza niż cokolwiek innego.

Jakiś czas temu, zarażona przepysznym chlebem babci, postanowiłam zacząć wypiekać swoje własne pieczywo. Zaczęłam od odpowiedniego wyposażenia kuchni w kilka dobrych książek o wypiekach, koszyk do garowania chleba i żeliwny garnek, który pozwala uzyskać w warunkach domowych chleb jak z piekarni. Najgorzej jest zawsze zacząć, bo wszystko co nowe wydaje się być niesamowicie trudne. Szczególnie kiedy stoi się samotnie nad kilkoma składnikami, z których lada moment ma powstać coś niezwykłego, a Ty jeszcze tego nie widzisz. Jednak upór i uśmiech na twarzach najbliższych sprawiają, że warto zacząć dzień od domowego wypieku chleba i prawdziwego masła.

Chleb z tego przepisu ma chrupiącą skórkę i orzechowy, bogaty aromat. Idealnie nadaje się na kanapki, grzanki, jak i puddingi chlebowe. Bochenki spędzają całą noc na fermentacji w lodówce, dzięki czemu wydobywa się ich głęboki aromat. Proporcje mąki białej do razowej (40%) sprawiają, że chleb ma więcej błonnika, a zarazem jest puszysty i lekki.

Składniki (na 2 bochenki):

  • 600 g mąki pszennej
  • 400 g mąki pszennej razowej
  • 800 g wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 3/4 łyżeczki ( 3 g) drożdży instant

Mieszamy mąki, następnie dolewamy wody o temperaturze 30-35 stopni i mieszamy do połączenia składników. Przykrywamy i odstawiamy na 30 minut.

Po tym czasie dodajemy sól i drożdże. Delikatnie zwilżoną dłonią mieszamy ciasto – sięgamy na spód miski i wyciągamy 1/4 ciasta na wierzch, delikatnie je rozciągając. Czynność powtarzamy kilkukrotnie aż składniki się połączą. Następnie składamy ciasto kilkukrotnie na siebie, delikatnie szczypiąc je palcami aż do momentu, gdy będzie elastyczne. Ponownie przykrywamy miskę i odstawiamy do wyrośnięcia na 5 godziny.

Po tym czasie delikatnie wyjmujemy ciasto z miski na podsypany mąką blat, składamy ciasto kilkukrotnie podwijając jego boki do środka. Dzielimy ciasto na dwa bochenki i formujemy, aby nabrało regularnego kształtu. Bochenki przekładamy do obficie posypanych mąką koszyków do wyrastania chleba, następnie przykrywamy je folią aluminiową i chowamy na 12-14 godzin do lodówki.

Tak przygotowany chleb możemy piec prosto po wyjęciu z lodówki. Piekarnik rozgrzewamy do 240-245 stopni i wstawiamy garnek żeliwny wraz z pokrywką. Kiedy garnek jest już odpowiednio nagrzany odwracamy gotowy, wyrośnięty bochenek na blat posypany mąką i delikatnie przekładamy go do rozgrzanego garnka – złączem do góry.  Pieczemy 30 minut pod przykryciem, następnie 15 minut bez pokrywki.

Chleb zostawiamy do wystudzenia na kratce na minimum 20-30 minut, następnie kroimy.

Smacznego!

— 
Przepis pochodzi z książki Kena Forkisha „Mąka, woda, drożdże, sól”.

 

Zobacz także

Wiosna i zielone migdały.

26 kwietnia 2016 Arabska, Przekąska, Przez żołądek do serca, Rodzaj kuchni

Mało mnie tu ostatnio, ale nie zapomniałam o Was, ani o blogu. Korzystając z ostatnich chwil w pojedynkę biegam jak szalona, żeby zdążyć ze wszystkim nim na świecie pojawi się Mia. Stylizuję sesję i piszę przepisy, którymi będziecie mogli cieszyć oko przez kolejne kilka miesięcy, szykuję nowe projekty i nieustannie pracuję graficznie. Jednym słowem czeka jeszcze masa pracy i bardzo mało czasu. Całe szczęście Mia grzecznie czeka na maj, a mi udaje mi się to wszystko pogodzić, spotkać się z najbliższymi i czasami odpocząć.

Wiosna w Polsce kojarzy mi się z nowalijkami, na które jeszcze chwilę trzeba zaczekać. W Libanie zaś smak pierwszego słońca i ciepła mają zielone, niedojrzałe migdały. Nie kupicie ich niestety w Polsce. Są jednak szanse, że właśnie lecicie na Bliski Wschód, do Londynu lub Dubaju i teraz już będziecie wiedzieć czego szukać na okolicznych bazarach. Pierwsze migdały zjada się w całości – myjąc i delikatnie soląc. Trochę późniejsze przypominają wczesne orzechy włoskie lub laskowe, gdzie pod miękką skorupką kryje się biały i słodki orzech. Są twardawe, jędrne i lekko chrupiące, w smaku wytrawne o lekkiej migdałowej nucie. Idealnie komponują się same, w sałatkach lub z innymi nowalijkami – młodą fasolką, szparagami czy sałatą lub w postaci marynowanej.

Dla mnie zielone migdały to smak wiosny w Libanie, przydomowego ogrodu w Aynacie i dziecięcej beztroski. Tęsknie za tymi czasami, kiedy wszytsko było takie proste jak zerwanie owoców z drzewa. Dziś wszytsko się zmieniło, wspominam ostatni wyjazd do Libanu i nie mogę się już doczekać jak pojedziemy tam wszyscy a Mia pozna smak zielonych migdałów jak ja kiedyś.

 

Zobacz także

Chleb na zakwasie ze słoneczkiem i siemieniem lnianym.

11 kwietnia 2016 Przez żołądek do serca, Wypieki

Nie istnieje nic lepszego niż chrupiąca skórka z chleba i prawdziwe masło o poranku. Bardzo sobie cenię takie proste smaki, które są z nami od dzieciństwa i towarzyszą nam całe życie. Mistrzynią chlebowych wypieków jest u nas babcia, która co tydzień obdarowywała nas świeżym bochenkiem. Przychodzi jednak taki czas, kiedy pomimo poszukiwań dobrego pieczywa nie znajdujecie ideału bliskiego wypiekom babci i zabieracie się za swój pierwszy zakwas, który już za cztery dni zamieni się w najlepszy chleb na świecie.

Z pieczeniem chleba jest jak z miłością – trzeba o nią nieustannie dbać i doglądać. Pewne rzeczy jednak robimy bardzo naturalnie i chociaż wydają się być skomplikowane to takie nie są, a uśmiech męża o poranku chrupiącego kolejną kromkę wynagradza cały trud.

Składniki (na zakwas):

  • 1/2 szklanki mąki żytniej pełnoziarnistej
  • 4 łyżki mąki żytniej pełnoziarnistej

Składniki (na 1 bochenek):

  • 250 g mąki pszennej
  • 250 g mąki żytniej pełnoziarnistej
  • 1 1/2 łyżeczki soli 
  • 1 1/2 szklanki wody
  • 5 g świeżych drożdży
  • szczypta cukru
  • 1/2 szklanki otrębów
  • 1/3 szklanki siemienia lnianego
  • 1/2 szklanki ziaren słonecznika

Zaczynamy od przygotowania zaczynu. W dużym słoiku mieszamy 1/2 szklanki mąki żytniej pełnoziarnistej z 1/2 szklanki letniej wody. Mieszamy, a następnie słoik przykrywamy gazą. Przez kolejne 4 dni dokładamy po 1 łyżce mąki żytniej i po 1 łyżce letniej wody.

Po 4 dniach, kiedy mamy już zaczyn bierzemy się za przygotowanie chleba. Mieszamy z zaczynem: mąkę pszenną, mąkę żytnią pełnoziarnistą, zimną wodą wraz z rozpuszczonymi w niewielkiej ilości ciepłej wody drożdżami i szczyptą cukru. Następnie dodajemy otręby, siemię lniane i ziarna słonecznika. Całość mieszamy, przekładamy do posmarowanej podłużnej formy i odstawiamy na 2-3 godziny w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Wyrośnięty chleb pieczemy w 200 stopniach przez 60 minut. Po upieczeniu smarujemy gorący chleb po wierzchu delikatnie wodą.

Smacznego!

Zobacz także

Tosty z salsą z awokado, tuńczykiem i jajkiem w koszulce.

7 kwietnia 2016 Przez żołądek do serca, Śniadanie

Korzystając z ostatnich dni ciszy w domu staram się w spokoju nadrobić wszystkie zaległości i projekty. Jednak przychodzi taki czas, że nawet firanki są uprane i wyprasowane, dom błyszczy, a ja.. wymyślam sobie kolejne zadania. Nie jestem typem, który lubi/ umie (niepotrzebne skreślić) wypoczywać. Lubię kiedy coś się dzieję i jestem w nieustannym ruchu. Jednak ciąża potrafi spłatać figla i tak od tygodnia jestem zmuszona do odpoczynku w pozycji leżącej. Całe szczęście – w zdrowym ciele, zdrowy duch – kilometrowe spacery i codzienne ćwiczenia przyniosły efekty, bo czuję się świetnie, a chwilowe niedogodności mijają tak samo szybko jak się pojawiają.

Nie wyobrażam sobie dnia bez dobrego śniadania. Śniadanie jemy razem – to czas dla nas, aby porozmawiać o planach na resztę dnia i spędzić ze sobą chwilę czasu. Taki codzienny rytuał, który ładuje baterię na kolejne kilka godzin. Szukając alternatyw dla kanapek i czekając na wiosnę serwuję w domu tosty z salsą z awokado, tuńczykiem i jajkiem poche (nazywane również jajkiem w koszulce). Lubię jak coś chrupie, a zarazem jest kremowe i rozpuszcza się w ustach. Nie pozostaje mi nic jak życzyć Wam smacznego!

Składniki (na dwie porcje):

  • 4 kromki chleba pełnoziarnistego
  • jajka
  • ocet 
  • awokado
  • 1/3 ogórka 
  • 1 tuńczyk w puszcze (w oleju lub sosie własnym)
  • 1 opakowanie kiełek (rzodkiewki, brokułu lub lucerny)
  • przyprawy: sól, pieprz, papryka wędzona, szczypta chili  
  • sok z 1 limonki

W garnku gotujemy wodę, kiedy zacznie gotować dodajemy sól i 2 łyżeczki octu. Wodę mieszamy, aby utworzył się wir i wlewamy jajko (najlepiej o temperaturze pokojowej). Gotujemy 3 minuty.
Obieramy awokado, które rozgniatamy widelcem. Dodajemy sok z limonki, pokrojone kiełki, ogórka oraz przyprawy do smaku (według własnego uznania). Mieszamy. Chleb wkładamy do nagrzaneg piekarnika do 200 stopnii na 4-5 minut – możecie też tostować chleb w opiekaczu lub na patelni. Następnie wszytsko przekładamy na talerz: tostowany chleb, porcję salsy z awokado, kolejną porcję chleba, salsy z awokado, tuńczyka, kiełki i jajko. Podajemy ciepłe.

Zobacz także

Mazurek różany.

26 marca 2016 Deser, Polska, Przez żołądek do serca, Rodzaj kuchni

To ostatnia taka Wielkanoc. Za trochę ponad miesiąc Mia pojawi się na świecie, a ja nadal nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko leci! Jak co roku święta spędzamy u babci, która jest mistrzynią w przygotowywaniu uroczystości dla całej rodziny. W Wielkanoc nigdy nie może zabraknąć jej chleba, pieczonych mięs i nadziewanych jajek, na które z utęsknieniem czekam cały rok. Aby tradycji stało się za dość, ja zabrałam się za słodkie wypieki – babki drożdżowe z lawendowym lukrem, sernik idealny i mazurki – klasyczny czekoladowy i różany. W mazurkach najważniejsze jest maślane i kruche ciasto, które z każdym kęsem powinno delikatnie kruszyć się między zębami. Nadzienie to słodka inwencja autora – od klasycznych z czekoladą lub kajmakiem aż po krem daktylowy, różany lub jaki tylko dusza zapragnie. Szukając słodkiego kompromisu, który zachwyci najmłodszych i starszych w tym roku postawiłam na różę – klasyczną, słodką, pachnącą latem.

Składniki (na dwie wąskie blachy):

  • 250 g mąki krupczatki
  • 125 g masła 
  • 125 g cukru pudru
  • jajka
  • 100 ml śmietany 30%
  • 2 tabliczki białej czekolady 
  • 2 łyżki konfitury z płatków róż
  • 1 łyżeczka wody różanej
  • do ozdoby: płatki róż

Odmierzoną mąkę i cukier puder wsypujemy do miski, mieszamy. W środku robimy zagłębienie i dodajemy zimne masło, oraz jajko. Ciasto zagniatamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Wkładamy na 15 minut do zamrażarki. Po tym czasie wykładamy bardzo cienko na blaszkę i dziurkujemy widelcem. Pieczemy w 180 stopniach przez 15-20 minut aż się delikatnie zarumieni.

Białą czekoladę rozpuszczamy na małym ogniu ze śmietanką nieustannie mieszając. Kiedy masa stanie się jednolita dodajemy konfiturę i wodę różaną. Całość mieszamy i podgrzewamy na małym ogniu. Następnie przekładamy na upieczony spód i posypujemy płatkami różanymi.

Słodkich Świąt!

Zobacz także

Sernik idealny.

24 marca 2016 Deser, Polska, Przez żołądek do serca, Rodzaj kuchni

Domowe wypieki mają niezwykłą moc przywoływania wspomnień z dzieciństwa – krzątaniny babci i mamy przy obiedzie, zaczepnego spojrzenia dziadka i domu, w którym od wejścia pachnie sernikiem, którego nie można podskubywać przed obiadem. Smak wyniesiony z domu jest tak ważny, że potem mało co jest tak dobre jak babcine, domowe wypieki. Dla mnie sernik idealny jest puszysty, a zarazem mocno twarogowy, ma waniliowo-jajeczną nutę i domowy, czekoladowy kruchy spód. Tak niewiele, a zarazem tak wiele potrzeba do szczęścia. Sernik to ciasto szybkie i dość łatwe w przygotowaniu. Kluczem do dobrego sernika są proporcje, a także odpowiednie pieczenie. Brzmi prosto, prawda? Nie pozostaje Wam nic jak upiec swój sernik idealny i cieszyć nim podniebienie.

Składniki:

  • 250 g mąki krupczatki
  • 125 g masła
  • jajko
  • 100 g cukru pudru
  • 4-5 łyżek kakao
  • 1 kg sera trzykrotnie mielonego
  • 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 opakowanie serka mascarpone (250 g)
  • jajka i 2 żółtka
  • 1 szklanka cukru
  • 1 laska wanilii

Zaczynamy od przygotowania kruchego spodu: mąkę mieszamy z cukrem pudrem i kakao, następnie wbijamy jajko i dodajemy pokrojone masło. Całość wyrabiamy na jednolite ciasto i schładzamy 15 minut w zamrażarce. Następnie cienko rozwałkowujemy i przekładamy do dużej, okrągłej tortownicy. Ciasto równomiernie nakuwamy widelcem i pieczemy 15-18 minut w 180 stopniach.

Następnie bierzemy się za przygotowanie masy twarogowej. Ważne, aby wszytskie składniki miały temperaturę pokojową. Do dużej miski przekładamy: ser, serek mascarpone, mąkę ziemniaczaną, cukier i wanilię (pestki ze środka). Całość miksujemy na gładką masę, a następnie dodajemy jajka i żółtka. Miksujemy kolejne 2 minuty.

Na podpieczony spód wylewamy masę twarogową i pieczemy 15 minut w 180 stopniach, a następnie zmniejszamy temperaturę do 150 stopni, do piekarnika wkładamy naczynie z gorącą wodą i pieczemy ok. 40 minut. Po upieczeniu odstawiamy do wystudzenia – miniumum 3-4 godziny. Sernik najlepszy jest na następny dzień. Górę można posypać cukrem pudrem lub polać – czekoladą, lukrem.

Smacznego!

Zobacz także

Daktylowe brownie.

12 marca 2016 Deser, Przekąska, Przez żołądek do serca, Śniadanie

Czasami tak niewiele potrzeba, aby z kilku składników powstało coś zachwycająco pysznego! Nie da się ukryć, że uwielbiam słodycze – cenię sobie domowe wypieki i desery raczej wytrawne w smaku niż słodkie. Na co dzień nie słodzę, nie używam też w ogóle białego cukru, więc kupne desery, wypieki, ciastka i batony są dla mnie często ulepkiem nie do zjedzenia. W jednej z szuflad trzymam paczkę świeżych daktyli, którą traktuję jak najwykwintniejszą bombonierkę. Czasami jednak potrzebujemy lekkiej odmiany lub zamiennika dla swoich najukochańszych przyzwyczajeń. To brownie ma dużo zalet – prócz tych oczywistych – jest dużo zdrowsze od tradycyjnego brownie, idealnie nadaje się na przekąskę na spacer lub do pracy, a pokrojone i schowane do puszki może leżeć nawet kilka miesięcy!

Składniki:

  • 75 dag daktyli bez pestek
  • 20 dag orzechów laskowych
  • 10 dag siemienia lnianego
  • 2 łyżeczki wody różanej
  • 50 g kakao + do posypania

Orzechy laskowe przekładamy na blaszkę do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopnii na 20-25 minut, od czasu do czasu mieszając. Daktyle zalewamy 100 ml wody, dodajemy wodę różaną i powoli gotujemy pod przykryciem do zupełnego rozgotowania. Wszytsko studzimy. Upieczone orzechy delikatnie pocieramy w ściereczce pozbywając się skórki. Nastepnie orzechy i siemię lniane mielimy (najlepiej w malakserze) – na drobno, ale nie na mąkę, w osobnym naczyniu mielimy daktyle na gładką masę. Następnie wszytsko mieszamy – orzechy, siemię lniane, daktyle i kakao. Całość przekładamy do brytfanki wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do lodówki do schłodzenia na kilka godzin. Następnie posypujemy kakao i kroimy ostrym, lekko natłuszczonym nożem.

Daktylowe brownie przechowujemy w puszcze wyłożonej papierem do pieczenia nawet kilka miesięcy. Smacznego!

Zobacz także

Kardamonowy pudding z ciasta drożdżowego.

1 marca 2016 Deser, Przez żołądek do serca, Śniadanie

„…ty jesteś jak zdrowie. Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił…” – pisał Mickiewicz w Panu Tadeuszu i chociaż nie straciłam do końca zdrowia to muszę przyznać, że pierwsze cztery i pół miesiąca ciąży obfitowało w nieustane mdłości i wstręt do jedzenia. Ten krótki, ale bardzo intensywny okres dał mi się mocno we znaki. Możecie sobie tylko wyobrazić jak ciężko był prowadzić wtedy warsztaty i opowiadać o jedzeniu. Całe szczęście to już za nami! Jednak wracając do wspomnień sprzed kilku miesięcy stwierdzam, że to niesamowite jak zmieniające się hormony w organizmie wpływają na apetyt (a właściwie jego brak). Po długi okresie kulinarnej wegetacji wracam do gotowania ku uciesze mojej rodziny, które z apetytem pochłania wszytsko.

Ciasta drożdżowego nie robiłam tak dawno, że pierwsza blaszka poszła z dnia na dzień i zdecydowałam się zrobić je ponownie. Jednak przeliczyłam się co do naszych możliwości i tak zostało go trochę. Lekko przyschło, ale nadal było smaczne. To ogromna zaletą domowych wypieków – zdecydowanie dłużej zachowują swoją swieżość i smak. Przyznaję, staram się nie marnować w kuchni niczego, a ciasto drożdżowe jest najlepszym przykładem na to, że można dać produktom drugie, smaczne życie.

Składniki:

  • 1/3 suchego ciasta drożdżowego
  • 100 ml jogurtu greckiego lub śmietanki kremówki
  • 1/2 szklanki mleka 
  • 2 łyżeczki masła
  • jajka
  • banan
  • 1 łyżeczka brązowego cukru
  • 1 łyżeczka kardamonu lub/i cynamonu
  • 1/3 szklanki rodzynek
  • do posypania: cukier puder

Zaczynamy od pokrojenia ciasta drożdżowego w części równej wielkości. Następnie w miseczce mieszamy jogurt grecki, mleko, jajka, masło i kardamon. Do żaroodpornego naczynia przekładamy ciasto, pomiędzy które układamy pokorojone w grubsze plasterki banany i rodzynki. Całość zalewamy miksturą mleczno-jajeczną i pieczemy 20-25 minut w 180 stopniach. Podajemy ciepłe, posypane cukrem pudrem.

To jest przepis podstawowy. Możesz go dowolnie modyfikować i np. zamiast kardamonu dodać cynamon lub wanilię, zamiast bananów mango lub jabłko, a zamiast rodzynek figi i daktyle. Jeśli chcesz, żeby pudding był lżejszy dodaj jogurt, jeśli wolisz bardziej słodkie puddingi dodaj śmietanę i biały cukier. 

Smacznego!

 

Zobacz także

Ciasto drożdżowe dla leniwych z cytrynowo-pomarańczowym lukrem.

23 lutego 2016 Deser, Polska, Przez żołądek do serca, Rodzaj kuchni

Powoli wchodzimy na ostatnią prostą i zaczynamy trzeci trymestr. Mia ma się świetnie i nieustannie, coraz mocniej przypomina o sobie. Ja staram się wykorzystać maksymalnie czas, który został mi do porodu, więc planuje projekty na drugą połowę roku, kończę projekty zeszłoroczne i zaczynam powoli organizować wyprawkę (więcej na ten temat przeczytasz na MamaDu.pl). Czasem się zastanawiam jak to było kiedyś, kiedy trzeba była szyć samemu pieluchy tetrowe. Dziś sklepy dziecięce kuszą nas pięknymi przedmiotami, które ułatwiają życie i cieszą oko zarówno rodziców, jak i dziecka. Chociaż pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza to po kilku miesięcznej kanapowej wegetacji, do której zostałam zmuszona przez przeziębienia i mdłości, codziennie dużo czasu poświęcam na aktywność fizyczną i spacery z naszym adoptowanym białym głodomorem, który na słowo „spacer” ochoczo kręci się w koło przy drzwiach i merda ogonem.

W domowym zaciszu dni płyną szybko. W natłoku obowiązków i prac nie zawsze jest czas na długie godziny w kuchni. Wtedy poszukuję przepisów szybkich i smacznych, bo nic nie zastąpi domowego obiadu czy zapachu ciasta, szczególnie kiedy za oknem ciągle pada a apetyt rośnie. To idealny przepis na ciasto drożdżowe – szybkie, sprawdzone kilku krotnie przeze mnie, jak i moją przyjaciółkę Magdę, od której dostałam ten przepis. Muszę przyznać, że ciasto drożdżowe to mój ulubiony wypiek – puszyste, rozpływające się w ustach, cudownie pachnące masłem i wanilią. Takie ciasto nawet po kilku dniach nadaje się do zjedzenia, więc nie martwcie się nic się nie zmarnuje. Korzystając z cytrusowego sezonu zróbcie cytrynowo-pomarańczowy lukier, będziecie go ubóstwiać nie tylko z ciastem drożdżowym!

Składniki:

  • 100 g masła
  • 25 g drożdży
  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka cukru
  • 3 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 4 jajka –  2 żółtka i 2 jajka w całości
  • 1/3 szklanki rodzynek
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 2 krople aromatu rumowego
  • 1 łyżeczka skórki pomarańczowej i cytrynowej
  • 2 łyżeczki soku z cytryny i pomarańczy
  • 1/2 szklanki cukru pudru

Zaczynamy od przygotowania zaczynu: mieszamy parę łyżek ciepłego mleka, łyżeczkę cukru, trochę mąki, szczyptę soli i drożdże. Miksturę zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na 20-30 minut. W międzyczasie w rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy cukier, a potem mleko. Podgrzewamy aż wszytsko się rozpuści i połączy. Rondelek ściągamy z ognia i odstawiamy do wystygnięcia.

Do zaczynu dodajemy lekko ciepłą mieszankę z rondelka, mąkę, esencję waniliową, aromat rumowy oraz jajka. Całość zagniatamy na gładkie i jednolite ciasto – można to zrobić przy pomocy łyżki, miksera lub robota kuchennego. Pod koniec dodajemy rodzynki.

Ciasto wykładamy do formy (najlepiej okrągłej formy o średnicy 28 cm lub prostokątnej ok. 30×20 cm) wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia – powinno wyraźnie zwiększyć swoją objętość. Pieczemy przez około 40 minut w temperaturze około 160 stopni.

Kiedy ciasto się piecze robimy lukier. Pomarańczę i cytrynę myjemy. Następnie ścieramy skórki z cytrusów i wyciskamy odpowiednią ilość soku do szklanki. Skórkę i sok mieszamy na gładką masę z cukrem pudrem. Lukier wylewamy na przestudzone ciasto.

Smacznego!

 

Zobacz także

przepisy kulinarne
Google+