Ciasteczka! Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Polityka cookies

Samar o jedzeniu

23 września 2026

Słodki kaak babci

ciasta i desery  deser  śniadanie

Kaak to dla mnie smak jesieni. Nie cynamonki, nie kardamonki. Właśnie kaak.

W Libanie w większości domów nie ma centralnego ogrzewania, więc kiedy robi się chłodniej, życie trochę przenosi się do jednego pokoju. Tego, w którym stoi koza i w którym wszyscy chcą siedzieć najbliżej ciepła. Pamiętam, jak moja babcia w takie dni przynosiła kaak i kładła go na rozgrzanym piecyku. Po chwili był ciepły, lekko chrupiący z zewnątrz, miękki w środku, a w pokoju pachniało anyżem i mahlebem. I chyba właśnie dlatego jesień pachnie mi inaczej niż większości ludzi.

Zresztą coraz częściej myślę, że właśnie o tym są wypieki. I w ogóle gotowanie. O przenoszeniu wspomnień, ale też o budowaniu nowych. Miejsca pamiętamy przez obrazy: ulice, domy, ludzi, światło. Ale równie mocno zostają z nami smaki i zapachy. Czasami jeden kęs wystarczy, żeby znaleźć się znowu w konkretnym miejscu, nawet jeśli dzielą nas od niego tysiące kilometrów i wiele lat.

Dlatego jesienią piekę kaak. I mam nadzieję, że moje dzieci też kiedyś będą miały taki smak, który jednym kęsem przeniesie je do domu.

Ten przepis pochodzi z mojej pierwszej książki „Hummus, za’atar i granaty” i jest jednym z tych, do których wracam właśnie wtedy, kiedy zaczynają się chłodniejsze dni.

Porcja na: 10
    Czas przygotowania: 1 godz.
Poziom trudności:Trudność 1Trudność 2Trudność 3Trudność 4Trudność 5

Kaak to dla mnie smak jesieni. Nie cynamonki, nie kardamonki. Właśnie kaak.

W Libanie w większości domów nie ma centralnego ogrzewania, więc kiedy robi się chłodniej, życie trochę przenosi się do jednego pokoju. Tego, w którym stoi koza i w którym wszyscy chcą siedzieć najbliżej ciepła. Pamiętam, jak moja babcia w takie dni przynosiła kaak i kładła go na rozgrzanym piecyku. Po chwili był ciepły, lekko chrupiący z zewnątrz, miękki w środku, a w pokoju pachniało anyżem i mahlebem. I chyba właśnie dlatego jesień pachnie mi inaczej niż większości ludzi.

Zresztą coraz częściej myślę, że właśnie o tym są wypieki. I w ogóle gotowanie. O przenoszeniu wspomnień, ale też o budowaniu nowych. Miejsca pamiętamy przez obrazy: ulice, domy, ludzi, światło. Ale równie mocno zostają z nami smaki i zapachy. Czasami jeden kęs wystarczy, żeby znaleźć się znowu w konkretnym miejscu, nawet jeśli dzielą nas od niego tysiące kilometrów i wiele lat.

Dlatego jesienią piekę kaak. I mam nadzieję, że moje dzieci też kiedyś będą miały taki smak, który jednym kęsem przeniesie je do domu.

Ten przepis pochodzi z mojej pierwszej książki „Hummus, za’atar i granaty” i jest jednym z tych, do których wracam właśnie wtedy, kiedy zaczynają się chłodniejsze dni.

Przepis pochodzi z: https://www.blogsamar.com/

WYDRUKUJ PRZEPIS    Print icon

PODZIEL SIĘ Z INNYMI   


DODAJ KOMENTARZ
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


brak komentarzy  


Spróbuj innych potraw z tymi składnikami:

ciasta i desery

Twój koszyk