Caisteczka! Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Polityka cookies

Samar o jedzeniu

21 lutego 2020

Jak odżywić skórę?

zdjęcie_124

Zawsze miałam ładną skórę, która nie wymagała zbytniej troski. Jednak czas leci nieubłaganie i zaczęłam się coraz mocniej interesować jak ją odżywić i nawilżyć. Dzisiaj na rynku znajdziecie wiele preparatów, które obiecują dużo. Jednak niewiele z nich naprawdę działa i spełnia obietnice, które dają konsumentowi. 

Kupując kosmetyki wybieram takie, które mają naturalny skład i bazują na roślinach w oparciu o tradycyjną wiedzę zielarską. Ważne jest też dla mnie opakowanie, które ułatwi dozowanie kremu czy nakładanie serum. Wybieram kosmetyki firm, które nie testują na zwierzętach. 

Firmy, które polecam stosuję niezmienne od ponad dwóch lat. Albę1913 poznałam, kiedy przypadkiem pomyliłam dni swoich warsztatów i zobaczyłam ich świąteczne stoisko w 2018 roku w Koszykach. Dostałam próbki, które wypróbowałam w domu i się totalnie zakochałam - w zapachu, składach i tym, jak pięknie wchłaniają się w skórę. Do zakupu przekonała mnie też historia firmy, która sięga 1913 roku i to, że kosmetyki bazują w większości na naturalnych, roślinnych składnikach. Markę Glov z kolei poleciła mi siostra Patrycja, zaś Foreo, Bioderma i The Ordinary to polecenia dermatologa i moje poszukiwania jak dbać o skórę wrażliwą i alergiczną. Ministerstwo Dobrego Mydła poznałam jeszcze wcześniej i jestem im wierna od wielu lat. Nieustannie utrzymują doskonałą jakość a ich produkty cudownie działają na cerę.

Bardzo rzadko się maluję, chociaż kocham złoto, rozświetlacze i brokaty. Makijaż zostawiam na takie okazje jak sesje zdjęciowe, spotkania z klientami albo randkę z mężem. Na co dzień tego nie robię. Dbam zaś, aby skóra była czysta, nawilżona i odżywiona. Poniżej znajdziecie mój pielęgnacyjny rytuał krok po kroku. 
 

zdjęcie_125 zdjęcie_126 zdjęcie_127

1. Mycie twarzy
Poranek zaczynam od umycia twarzy. Do tego wykorzystuję szczoteczkę soniczną Luna marki Foreo oraz żel Bioderma Sensibio. 

2. Tonizacja
Następnie tonizuję twarz miejską osłonową mgiełką marki Alba1913, która zawiera ekstrakt szczawiu, który nawilża i zmniejsza zaczerwienienia oraz wyrównuję koloryt. Jeśli mam tylko trochę więcej czasu, to na tym etapie wykonuje masaż twarzy wałkiem z jadeitu, który pozwala pozbyć się porannej opuchlizny i uelastycznia skórę. 

3. Nawilżanie i odżywianie
Nawilżanie zaczynam od delikatnego wklepania niewielkiej ilości miejskiego koncentratu osłonowego Alby1913, które zawiera kwas hialuronowy i mocznik, dzięki czemu skóra jest nawilżona i rozświetlona. Naprzemiennie stosuję też serum z marki The Ordinary, które mają bardzo wysokie stężenia składników aktywnych. Tutaj każdy musi sobie wybrać serum odpowiadające do potrzeb. Ja zdecydowałam się na serum Niacinamide 10% + Zinc 1% i Buffet.

Następnie nakładam niewielką ilość kremu osłonowego Alby1913 z masłem shea, ekstraktem z rabarbaru, naci pietruszki i szczawiu, który nawilża i ma działanie antyoksydacyjne. Na tym kończę swój poranny rytuał.

4.Demakijaż
Wieczorem, jeśli się malowałam, zaczynamy od demakijażu, do którego używam wody i… wacików wielorazowych oraz rękawicy polskiej marki Glov, którą odkryłam dzięki siostrze już ponad dwa lata temu. Specjalne włókna pozwalają oczyścić twarz bez dodatkowych detergentów. Ponownie myję twarz szczoteczką soniczną i żelem Bioderma.

5. Wieczorna pielęgnacja
Kiedy skóra jest już oczyszczona, na noc stosuję preparaty z bioretinolem, które wygładzają i napinają skórę, czyli działają przeciwstarzeniowo. Naprzemiennie stosuje kilka kropel ratunkowego oleju na noc albo galeniczną maskę rozświetlającą Alby1913. Jesienią i zimą bardzo lubię też stosować bańkę do twarzy i olejek śliwkowy Ministerstwa Dobrego Mydła, który pachnie marcepanem a do tego koi i przynosi ulgę skórze suchej i podrażnionej.

6. Złuszczanie
Raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie mocniej złuszczam skórę peelingiem mechanicznym z pyłem bursztynowym Alby1913, po którym skóra jest gładka, świeża i bardzo miękka w dotyku. 

7. Dodatkowa pielęgnacja - maseczki
Po dość intensywnym złuszczaniu, pozwalam się skórze zrelaksować nakładając maskę. W tej kwestii od dłuższego czasu jestem wielką fanką marki Lush. Tutaj, tak samo jak w przypadku serum, trzeba dobrać maskę odpowiednią do potrzeb swojej skóry. Ja najczęściej wybieram: BB seaweed, Oatfix i Cup o’coffee. 

zdjęcie_129 zdjęcie_130 zdjęcie_131 zdjęcie_134
zdjęcie_132

8. Obrzęki i przebarwienia
Na mocno opuchnięte nogi, dłonie oraz buzię, od czasu do czasu stosuję maść na hemoroidy. Wiem, że brzmi dość kontrowersyjnie, ale jest to sztuczka, którą stosują makijażyści na całym świecie i to właśnie jedna z nich poleciła mi Procto-Glyvenol. Dermatolog potwierdził - to działa. Z kolei na przebarwienia, po zagojonych zmianach trądzikowych i krostkach, idealnie sprawdzi się Acne-Derm albo Skinoren. Pięknie radzi sobie z przebarwieniami i działa przeciwzapalnie.

9. Dłonie i paznokcie
Nigdy nie lubiam myć i kremować dłoni. Krem zawsze się maśli i zostawia lepką strukturę. Tak było, póki nie odkryłam kremu do rąk Alby1913. Ma go moja mama, teściowa, teść, ciocia, babcia, przyjaciółki, mąż i ja w każdej torebce. Krem się pięknie wchłania, nawilża dłonie i nie pozostawia lepkiej warstwy. Dodatkowym plusem jest zapach o delikatnej nucie pomarańczy, która przypomina mi Liban i wodę z kwiatów pomarańczy. Hitem jest też bioaktywna odżywka Alby1913 z olejkiem oregano i drzewa herbacianego, który stymuluję odbodowe, działa antyseptycznie i wygładza płytkę. Pamiętacie olejek śliwkowy z Ministerstwa Dobrego Mydła? To też doskonałe serum do dłoni i paznokci. 

10. Ciało
To moje najnowsze odkrycie, dzięki mojej przyjaciółce Asi, która na ostatnie urodziny sprawiła mi... balsam i peeling Alby1913. To całkiem zabawne, bo początkowo sama zaraziłam ją Albą1913, ale balsamu i peelingu w swojej łazience nie miałam. Cukrowy peeling z woskiem pszczelim doskonale wygładza i nawilża, zaś balsam jest moim hitem. Jego konsystencja przypomina lekko rozpuszczone masło, które w dłoniach zmienia się w olej pachnący lawendą i melisą. Skóra jest nawilżona, gładka i cudownie pachnie.

Ostatnim produktem, który ratuje mnie po długich godzinach stania na planie czy warsztatach jest galeniczny krem Alby1913 do przemęczonych nóg, po którym naprawdę czuć “lekkość” w nogach i łydkach, dzięki ekstraktom ruszczyka, nawłoci i cytryny w połączeniu z ekstraktami kasztanowca i zielonej herbaty.

PODZIEL SIĘ Z INNYMI   


DODAJ KOMENTARZ
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


brak komentarzy