Caisteczka! Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Polityka cookies

Samar o jedzeniu

13 stycznia 2021

Od czego zacząć planowanie kuchni marzeń?

Zanim zaczęłam planować kuchnie, w głowie miałam już obraz tego jak chciałabym, aby wyglądała. Wiedziałam, że chcę postawić na ponadczasową klasykę i użyteczność. Nie jest tajemnicą, że gotuję bardzo dużo i w kuchni spędzam większość dnia, bo jest ona nie tylko miejscem przygotowania posiłków dla rodziny, ale też częściowo miejscem pracy.

W moim rodzinnym domu kuchnie zazwyczaj były zastane wraz z kupnem i mama nie wprowadzała zmian. Nigdy nie mieliśmy zmywarki, co zawsze mnie zastanawiało, bo o to, kto pozmywa naczynia zawsze były kłótnie. Wynajmując przez kilka lat mieszkania z uwagą przyglądałam się kuchniom. Chciałam zobaczyć co się sprawdza, co zupełnie nie ma sensu i w co warto zainwestować. Przy planowaniu kuchni bardzo pomogły mi też studia z designu, na których omawiana była niewielka niemiecka kuchnia z XX wieku, która zupełnie odmieniła wzornictwo tego pomieszczenia na kolejne lata. 

Pomimo artystycznej duszy, mam ogromne zamiłowanie do dobrego, klasycznego designu. Co jakiś czas patrząc na katalogi porywał mnie kolor bordowy, ale ostatecznie zawsze wracam do frontów frezowanych w bieli i granacie. Chciałabym, aby ta kuchnia dojrzewała razem ze mną i za 3/5/10 lat nadal mi się podobała i sprawdzała, dlatego wybrałam kolory klasyczne, bardzo stonowane. Jeśli chodzi o układ - w naszym domu nie ma ogromnego pola do popisu. W prostokątne pomieszczenie doskonale wpisuje się kuchnia w kształcie “L” z wyspą, która pomieści niezliczone ilości moich przypraw, garnków i akcesoriów.

zdjęcie_340

Największy problem okazał się ze sprzętem! Pomimo, że wydawać by się mogło, że na rynku dostępne są tysiące modeli, to ostatecznie trudno podjąć decyzje. Przeglądając Pinteresta w poszukiwaniu inspiracji prześladował mnie złoty kran z pięknie lśniącym, ceramicznym zlewem. Jednak wszyscy eksperci, z którymi rozmawiałam jednogłośnie powiedzieli, że zlew najlpeszy jest stalowy, zaś złote krany pozbawione są zupełnie dodatkowych funkcji - jak chociażby filtrowanie wody. Potrzymam Was jednak w niepewności na co się ostatecznie zdecydowałam!

W całości do kuchni wybrałam sprzęt Franke, który cieszy się bardzo dobrą opinią na rynku i ma sprzęt świetnej jakości. Zależało mi, aby w mojej kuchni znalazła się pełnowymiarowa lodówkazamrażarka, które pomieszczą bez problemów zapas warzyw i owoców na tydzień dla rodziny, a także większe zapasy rzeczy mrożonych. Już od jakiegoś czasu staram się mocno planować posiłki i gotować większe ilości z wyprzedzeniem, aby w sytuacjach awaryjnych zawsze mieć coś zdrowego pod ręką. Mając małą zamrażarkę mieściłam kilka porcji rosołu, domowe bułki do burgerów i kilka torebek mrożonych warzyw i owoców, a komory były po chwili pełne. 

Jeśli chodzi o pozostały sprzęt to bardzo zależało mi na piekarniku parowym. Wielokrotnie słyszałam, że ten sprzęt sprawia, że wchodzi się na zupełnie inny poziom pieczenia. Wybrałam piekarnik Franke Mythos, w którym prócz tradycyjnego pieczenia, można również gotować na parze, co sprawia, że przygotowane posiłki są lekkie i zdrowe… no i właściwie robią się same.

Do tego dobrałam mikrofalówkę, bez której radziłam sobie przez ostatnie lata, ale przy dziecku to doskonałe rozwiązanie, aby w prosty sposób można było szybko odgrzać posiłek. Tym samym zaoszczędzimy czas na codzienne gotowanie a problem “w czym to podgrzać i gdzie” też przestaje nas dotyczyć. 
 

zdjęcie_341

Największym wyzwaniem była jednak płyta indukcyjna, gdyż w większości nowoczesnego budownictwa a więc także w naszym domu, nie ma gazu. Płytę zaplanowałam na wyspie bez okapu - jak się okazuję dobrą płytę indukcyjną z wbudowanym okapem nie jest łatwo znaleźć. Obejrzałam wiele modeli, wyrwałam sporo włosów z głowy i zdecydowałam się na płytę indukcyjną Franke Mythos, której okap uruchamia się automatycznie i dostosowuje moc pochłaniania do poziomu pracy płyty. Bardzo pomocnym rozwiązaniem jest też strefa flexi, która łączy dwa pola, dzięki czemu bez problemu zmieści się nam np.większy żeliwny garnek. Do tego Mythos też zajmuje naprawdę niewiele miejsca na wyspie (filtr wchodzi w głąb wyspy zaledwie na 23 centymetry!) i ma też filtr węglowy, który od czasu do czasu wystarczy umyć. 

Plany już znacie, teraz czas na realizację. Kuchnia powstanie pod koniec lutego i mam nadzieję, że będzie dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam. Aby gotowanie były procesem nie tylko przyjemnym, ale i efektywnym. Mam nadzieję, że ta kuchnia natchnie mnie też na nowe przepisy i sprawi, że nie będę chciała z niej wychodzić.

Artykuł powstał we współpracy z marką Franke.
Zdjęcia inspiracji: Pinterest. 

PODZIEL SIĘ Z INNYMI   


DODAJ KOMENTARZ
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


2 komentarze  

Natka

Hej, również zastanawiam się nad piekarnikiem z opcją parowaru ale zastanawia mnie jak rozwiązać problem gdy do jednego obiadu potrzebuje warzyw na parze i pieczonego mięsa? Może wiesz więcej chętnie się czegoś dowiem :)

Samar

Mięso piecze się zdecydowanie dłużej a następnie powinno odpocząć 10-20 minut, w tym czasie można upiec/ ugotować na parze warzywa. Zresztą można też zrobić jeszcze inaczej - ugotować na parze warzywa i mięso. Następnie włączyć tryb grilla i zapiec mięso a warzywa wyjąć na ten czas i włożyć na ostatnie 5 minut, aby się delikatnie podgrzały. Dużo zależy od organizacji pracy i tego co będziesz robisz. Wiem, że piekarnik parowy to bardzo wygodne rozwiązanie nie tylko do gotowania na parzę, dlatego ja się na niego zdecydowałam.