Caisteczka! Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Polityka cookies

Samar o jedzeniu

07 września 2018

Moje wesele od kuchni -
bankiet u Adam Gesslera

zdjęcie_28

Datę ślubu ustaliliśmy rok wcześniej, ale tak dużo się działo, że samą organizacją mogliśmy zająć się dopiero na ostatnie 3 i pół miesiąca przed. Nasz plan poległ w gruzach, kiedy okazało się, że jestem w finałowej 14tce III edycji MasterChefa. Potem było już tylko gorzej – mało czasu, stres i zła pogoda, a ja wstępnie zaplanowałam wesele pod gołym niebem – w końcu początek września był zawsze ciepły. Tak właśnie zaczęły się poszukiwania nowego miejsca na wesele na niecałe 3 tygodnie przed ślubem. Rozesłałam zapytania, przejechałam się w kilka miejsc i zostało 3 ostatecznych kandydatów.

Restauracja „U kucharzy” była nam dobrze znana z poprzedniej lokalizacji – w Hotelu Europejskim. Ceniłam sobie to miejsce za wyśmienitą obsługę i doskonałą kuchnie polską. Muszę Wam też zdradzić, że to właśnie panu Adamowi zawdzięczam miłość do śledzi, których nie przypuszczałam, że kiedykolwiek spróbuję. Delikatnie kwaśne śledzie pachnące olejem lnianym w otoczeniu sosu śmietanowego i ciepłych ziemniaków sprawiły, że pokochałam nie tylko restaurację, ale i filozofię kuchenną tej restauracji.

zdjęcie_27 zdjęcie_29

Do Arsenału dotarliśmy, aby przyjrzeć się z bliska nowemu miejscu. Od pierwszej chwili pan Adam Gessler ujął nas swoją opowieścią i manierami – przywitał nas i wprowadził w świat swojej kuchni. Mówi się o nim dużo – ostatnio szczególnie złego, robiąc mu czarny PR. Jednak jego restauracja cieszy się ogromnym uznaniem gości, o czym świadczą pełne stoły od rana do wieczora. Wspaniały też jest fakt, że restaurator z taką renomą dogląda wszystkiego sam – od zakupu składników po ostateczny wygląd dania. Wyjątkowe też jest serca tego miejsca, czyli kuchnia, a w zasadzie dwie. Pierwsza, którą widzimy od wejścia i druga pomocnicza. Przekraczając próg Arsenału czujemy wspaniale unoszącą się woń jedzenia i uśmiechniętych kucharzy, menadżerów i kelnerów.

Nie da się poznać restauracji bez jedzenia. Dlatego nim rozpoczęliśmy rozmowy zostaliśmy nakarmieni i wtedy z kuchennych czeluści wyłoniła się pani Zofia, która odpowiada za wszystkie mączne wyroby w restauracji. Pani Zofia jest wyjątkowa pod każdym względem – gotuje nadzwyczajnie, dopracowując każdego pieroga i kluskę z niebywałą perfekcją. Pracuje i zachowuje się jak „babcia” rządząca w swojej domowej kuchni, zupełnie jakby realia restauracyjne toczyły się gdzieś obok. Wszystko, co wychodzi spod jej ręki musi być idealne, o czym mieliśmy okazje się przekonać czekając ponad godzinę na kluski leniwe. Poprzednie tknięte ręką pomocnicy zostały uznane za niedoskonałe i wylądowały w koszu. Jednak było warto, bo chociaż kluski znam i jadłam dobre to te są po prostu przepyszne. Do tego kropla polskiego miodu pitnego wybranego przez pana Adama i moglibyśmy spędzić przy stole całą noc – jedząc, rozmawiając i zapominając o stresie zbliżającego się wesela.

Czas leciał nieubłaganie, a ja nie mogłam się doczekać maila z propozycją menu. Gości miało być niewielu, ale o zupełnie różnych kulinarnych gustach, dlatego zależało nam, aby w jedną noc pokazać to co najlepsze w polskiej kuchni. Wiedziałam, że będzie ono wyjątkowe, ale sam pomysł przerósł moje najśmielsze oczekiwania i propozycje konkurencji. Co więcej, okazało się nigdy wcześniej „U kucharzy” nie było przyjęcia weselnego!

zdjęcie_30 zdjęcie_31 zdjęcie_33 zdjęcie_41

Nadszedł wyczekiwany 6 września 2014 roku i wszystko było idealne od początku do końca. Od wejścia przywitał nas Pan Adam Gessler z żoną, która zadbała o wystrój restauracji. Wszędzie były przepiękne, świeże polne kwiaty – lekkie, kolorowe i pachnące. Kelnerzy przywitali nas lampką wina i zasiedliśmy do stołu. Pan Adam postanowił ugościć nas wg. zasad stawiania stołów w Polsce „przed zaborowej”, sprzed 1939 roku, gdzie stoły nakrywano jedzeniem w następującej kolejności: 1. stół drobiowy, 2. stół rybny, 3. stół leśny, 4. stół mięsny, 5. stół deserowy. Każdy stół miał 2-3 dania gorące i 5-10 zimnych przystawek. Dla przykładu – stół rybny prezentował się następująco: jako dania gorące kucharze serwowali pieczonego łososia bałtyckiego, pieczonego sandacza i wazę z zupą rybną, a na stołach pojawiły się przystawki zimne: łosoś bałtycki marynowany, łosoś w galarecie, sandacz w galarecie, karp po żydowsku (Wireckiego z Wiednia), dziki karp zatorski wędzony, węgorz wędzony oraz sardynki. Stoły przez cały okres przyjęcia były uzupełniane, co dwie godziny zaskakując gości nowymi potrawami i przystawkami, a nad całą obsługą przyjęcia pracowało 14 kucharzy, 4 barmanów, 8 kelnerów i 3 managerów nadzorujących pracę obsługi.

To był niezapomniany dzień, nie tylko dla mnie, ale również dla mojego męża i gości. Ślub to ogromny stres, dlatego warto zaplanować całą resztę dobrze, aby w dniu ślubu nie martwić się już niczym. Jedzenie „U kucharzy w Arsenale” było (i jest) wyjątkowe – z jednej strony tradycyjne, domowe, a zarazem przemyślane w każdym najmniejszym szczególe i podane z wyjątkowym kunsztem. Większość naszych gości była po raz pierwszy w Polsce, nigdy nie jadła tradycyjnych polskich potraw, a słysząc Polska mówili – schabowy i pierogi. Po weselu jednogłośnie byli pod wrażeniem polskich smaków, nie tylko pierogów, ale także obfitości tego, co wyszło z morza i jest na lądzie, a znalazło się na talerzu. Z ust jednego z gości usłyszałam stwierdzenie, że restauracja „U kucharzy w Arsenale” to najlepsza poselstwo polskiej kuchni. Dużo mówimy o Francji, Włochach, a my w Europie mamy zachowany skarb, który chowamy w Warszawie.

„U Kucharzy w Arsenale” to wyjątkowe miejsce z wyjątkowym kucharzem, który zrobił (i robi) wiele dla polskiej kuchni, a którego restauracja stoi na straży dobrej, często zapomnianej, tradycji kulinarnej. Dziękuję za polne kwiaty w oknach, za kuchnie, która odmieniła spojrzenie moich gości na kuchnie polską i za przyjęcie do świtu, które będziemy długo, oj długo wspominać

--
Zdjęcia: Wojciech Kamiński

zdjęcie_34 zdjęcie_35 zdjęcie_36 zdjęcie_37

PODZIEL SIĘ Z INNYMI   


DODAJ KOMENTARZ
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


brak komentarzy